radość o poranku
Autobus, jak zwykle, wybrał drogę przez największy korek, metro zamknęło mi drzwi przed nosem a następny pociąg zatrzymywał się na każdej stacji na 3 minuty. Z braku czasu, sprintem leciałem do autobusu, który jednak postanowił odjechać z trzyminutowym opóźnieniem. W pracy okazało się, dla odmiany, że wszystko się sypie i nikt nic nie wie.